Wojna o przetrwanie

Oddział komandosów Vs. Dinozaury

""Primitive War", czyli u nas "Wojna o przetrwanie", to przykład filmu, w którym spotykają się "Pluton" i "Park Jurajski".

Wietnam, rok 1967. Elitarna jednostka Volture Squad dostaje zadanie odnalezienia zaginionego oddziału Zielonych Beretów w odizolowanej części dżungli. Nikt im tylko nie powiedział, że czeka ich tam nie lada niespodzianka – stada (i to nie będzie spoiler) łakomych ludzkiego ciała dinozaurów. Zaczyna się tytułowa wojna o przetrwanie, gdyż dinusie to nie jedyny problem, z jakim będą musieli zmierzyć się żołnierze pod dowództwem sierżanta Bakera (Ryan Kwanten).

Jednak jest jedna rzecz, która nie pozwala przejść obok tego filmu obojętnie - efekty specjalne, za które odpowiada reżyser filmu, Luke Sparke - odpowiada także za montaż i scenariusz, a także jest jednym z producentów. No kino autorskie pełną gębą. Dinozaury jak na niskobudżetowy film, jakim niewątpliwie jest "Primitive War", wyglądają rewelacyjnie. Czasami oczywiście widać niedoskonałości, ale do diabła, ostatnie filmy z serii Parku Jurajskiego nie dorastają tej produkcji do pięt, a kasy na nie poszło niemało.

Zatem, jeżeli lubisz dinozaury, brutalne i przegięte sceny rozrywania ludzi na strzępy, prostych, ale sympatycznych bohaterów, niezłe efekty i doskonały montaż, a przy tym nie pragniesz intelektualnego Mont Everestu, to "Primitive War" to kino dla Ciebie.

Mało wymagające, niedoskonałe, ale dające porządnego kopa pozytywnej energii.

Takie średniaki to ja lubię.