Letnia Akademia Filmowa Zwierzyniec 2023

Teściowie 2 - reż. Kalina Alabrudzinska

"Teściowie" Jakuba Michalczuka okazał się całkiem udanym filmem. Zabawnym, chcącym coś powiedzieć o polskim społeczeństwie i świetnie zrealizowanym, ale przede wszystkim film trafił do widzów i na siebie zarobił. Kontynuacja była jedynie kwestią czasu.

W drugiej części ponownie spotykamy się na weselu tej samej pary młodej co w części  pierwszej i praktycznie z tymi samymi bohaterami. Brakuje jedynie Andrzeja, ojca pana młodego, w którego wcielił się w filmie Michalczuka Marcin Dorociński. Ale twórcy znaleźli godnego zastępcę w osobie Eryka Kulma Jr. Fabuła nie należy do skaplikowanych. Rodzice młodych zostają zaproszeni na ślub do luksusowego kurortu nad morzem. Stawiają się niemal wszyscy - od strony młodego mama Małgorzata (Maja Ostaszewska) z jej nowym partnerem (Eryk Kulm) i swoją matką (Ewa Dałkowska), a od strony młodej rodzice -  Wanda (Izabela Kuna) i Tadeusz (Adam Woronowicz). Spotykają się dwa dni przed uroczystością i oczekują przybycia młodych. Film ponownie opiera swój dowcip na różnicy charakterów i pochodzenia obojga rodzin i ponownie radzi sobie z tym wybornie.

W zasadzie to nie pamiętam kiedy tak głośnio się śmiałem w kinie na polskiej komedii. Jedynka była zabawna, ale wydaje mi się, że dwójką pod kątem humoru ją przebija i chociaż nie wszystko trafia idealnie, to jednak trzyma to bardzo dobry poziom. Żarty są przemyślane i mają dobry timing. W zasadzie film spełnia swój podstawowy warunek jako komedia - dostarcza dużej dawki śmiechu i konkretnej rozrywki. Czego chcieć więcej. No w sumie to bohaterów. I pod tym kątem nie zawodzi. Bohaterowie są dobrze napisani i jeszcze lepiej zagrani. W czym duża zasługa dobrego scenariusza i przede wszystkim doskonałego castingu. Tu nie ma słabych ról. Wszyscy stają na wysokości zadania i tworzą pełnokrwiste, skonfliktowane i zagubione postaci, a przede wszystkim zabawne. Na szczęście "Teściowie 2" to nie tylko humor. Film poprzez formę farsy ponownie mówi o nas, o Polakach. O naszych wadach, o relacji z osobami innego koloru skóry, o ksenofobii (tej nieświadomej jak i świadomej) ale najbardziej skupią się na potrzebach dojrzałych kobiet. Tym bohaterkom przygląda się blizej i uważniej i dzięki wybitnym aktorkom, a także pracy reżyserki ten element filmu wypada znakomicie.

"Teściowie 2" do bardzo dobra rozrywka dla każdego, pełna dobrego humoru, znakomitych kreacji aktorskich i trafnych obserwacji. A to znacznie więcej niż oferują nam ostatnio rodzime komedie. Zdecydowanie polecam.

"Strzępy" - reż. Beata Dzianowicz (Polska 2022)

Drugi film fabularny Beaty Dzianowicz to realistyczne studium Alzheimera. Nestor rodu Paterak, Gerald powoli zaczyna zdradzać oznaki choroby. Syn, wraz z żoną i córką postanawia się nim zająć. Niestety postep choroby doprowadza do rozpadu rodziny i przejmującego finału. Beata Dzianowicz nie ocenia nikogo, przygląda się spokojnie swoim bohaterom i daje wybrzmieć historii, która do łatwych nie należy. Pokazuje do czego prowadzi Alzheimer i na co trzeba się przygotować w kontaktach z chorą osobą. "Strzepy" to film mocny, odważny, przygnębiający i przede wszystkim potrzebny. Polecam każdemu, ale ostrzegam lojalnie - nie jest to łatwy seans, ale aktorstwo, scenariusz i reżyseria wynagradzają czas spędzony w kinie. 8/10

Trumna Wampira - Fernando Méndez (Meksyk 1958)

"Trumna wampira" to kontynuacja przeboju meksykańskiego kina "El Vampiro" z 1957 roku. W finale tego filmu tytułowy wampir zostaję zgładzony i z kołkiem tkwiącym w piersi złożony do grobu. "Trumnę...." rozpoczyna scena wykradzenia trumny z grobowca przez lekarza chcącego zbadać jego ciało. Ostatecznie wampir wraca do życia i postanawia się zemścić na osobach, które zbliżyły go do śmierci. "Trumna wampira" to doskonałe widowisko, które pomimo ponad 60 lat smakuje lepiej niż niejeden współczesny film. Méndez znakomicie panuje nad strukturą opowieści, która nie wolna jest od doskonałego humoru. Film pełnymi garściami czerpie z niemieckiego ekspresjonizmu, filmu noir i horrorów ze studia Uniwersal, a także ciekawe przetwarza mit hrabiego Drakuli. Zaskakuje znakomitą stroną techniczną. Genialne zdjęcia, świetne wykorzystanie światłocienia, perfekcyjna scenografia idealnie komponujaca się z fabułą i montaż stanowią o sile tego dzieła. Do tego znakomite aktorstwo i spójna historia. Dobra zabawa gwarantowana. Zapewnie jeszcze nie raz powrócę do tego filmu. 9/10

Lepsze jutro - reż. Nianni Moretti (Włochy 2023)

Nanni Moretti kreci swoje "8 i pół". Może nie jest to tak wirtuozerskie jak arcydzieło Felliniego, ale jest lekkie i przyjemne. Moretti gra reżysera Giovanniego, który właśnie kręci film o Włoskiej Partii Komunistycznej, luźno powiązanej z wydarzeniami 1956 roku na Węgrzech. Poznajemy jego, jego żonę - producentkę wszystkich jego filmów oraz córkę, muzyczkę która spotyka się z dużo starszym od siebie polskim ambasadorem (w tej roli Jerzy Stuhr). Życie prywatne miesza się z planem filmowym i wydarzeniami sprzed 70-ciu lat. Kwestia ideologiczna, związana z utopijną wizją komunizmu nie bardzo do mnie przemawia, lepiej wybrzmiewa satyra i krytyka współczesnego kina, z czym także do końca się nie zgadzam. Moretti krytykuje zbyt duże przywiązanie dzisiejszego kina do filmów pełnych przemocy, przemocy bez sensu i znaczenia. Kreśli śmierć kina artystycznego na rzecz komercyjnego, co zupełnie mnie nie przekonuje, i wyśmiewa produkcje finansowane przez Netflix. I trzeba przyznać, że ten aspekt jest trafny i niezwykle komiczny. Film jest nierówny, ale pomimo tego przyjemny i miejscami bardzo zabawny. Bije z niego miłość do kina i do tworzenia tego kina. I to jego największa wartość. Do finału nie jestem zbytnio przekonany, ale nie można odmówić mu podniosłości i dziwnej aury niesamowitości. Przyjemne to kino, w którym reżyser przygląda się samemu sobie. 7/10

Szkielet pani Morales - reż. Rogelio A. Gonzáles ( Meksyk 1960)

Taksidermista dr Pablo Morales (w tej roli genialny Arturo de Córdova) postanawia zabić swoją żonę po 15 latach małżeństwa.  W zasadzie to ja mu się zupełnie nie dziwię. Mając za żonę taką kobietę jak Gloria Morales (znakomita  Amparo Rivelles) sam bym ją zabił i z pewnością nie czekałbym aż 15 lat

. "Szkielet pani Morales" to znakomita czarna komedia przy której czas wam zleci szybko. Fantastycznie zagrana, nie tylko przez parę głównych bohaterów (ksiądz i jego trzódka wymiatają), perfekcyjnie zrealizowana z dużą dawką subtelnego i inteligentnego humoru, a także soczystą satyrą na ówczesne meksykańskie społeczeństwo z kościołem na czele. Wytwórnia Hammer Films nie powstydziła by się tego dzieła. 9/10

2. Ręce do góry - reż. Jerzy Skolimowski (Polska 1967/81)

Film legenda, film pełen symboli i metafor i wreszcie film, przez który Skolimowski był zmuszony wyjechać z kraju. A także film, do którego bałem się podejść w obawie, że go nie zrozumiem. I szczerze nadal nie jestem pewien czy każdy symbol, każdą metaforę mogę odczytać. Zapewne nie do końca, ale z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę. Film wybitny, sporo mówiący o ówczesnej Polsce i niezwykle aktualny obecnie. Arcydzieło. Cieszę się, że mogłem go obejrzeć na wielkim ekranie kinowym. 10/10

PS: Scena dodana w latach 80-tych zupełnie niepotrzebna - znacznie odstaje od całości. Nie dziwię się, że Skolimowski radzi oglądać film bez niej.

Oponent - reż. Milad Alami (Iran 2023)

"Oponent" to tylko pozornie historia irańskiej rodziny, która stara się zdobyć w Szwecji status uchodźcy. Ale to przede wszystkim film o przełamywaniu barier i wychodzeniu z szafy. Iman (znakomity Payman Maadi) w Iranie był utytułowanym zapaśnikiem, ale z powodu rozchodzących się plotek musiał uciekać z kraju, aby uniknąć aresztu. Trafia wraz z żoną i dwójką dzieci (trzecie w drodze)  na północ Szwecji. Czekając na decyzję władz decyduje się na powrót do zapasów, gdyż to może wpłynąć pozytywnie na decyzję. Niestety łamie tym przysięgę daną wcześniej żonie. "Oponent" to przede wszystkim dramat jednostki, rodzina pomimo, że ważna, schodzi na drugi plan. Ważniejsze są poczynania Imana z jego własną seksualnością. Film kreśli ciężkie życie, naznaczone codzienną niepewnością uchodźców  w specjalnie przygotowanych dla nich ośrodkach, ale reżysera, który zna to życie z autopsji, bardziej interesuje świat męskiego sportu. Sceny zapasów są bardzo subtelne, kamera krąży wśród zawodników i skupia na męskich ciałach. To nie łatwy film i z pewnością nie dla każdego. Iman w tych trudnych warunkach stara się odnaleźć siebie, odkryć na nowo swoją seksualność, a także chce wytrwać przy swojej rodzinie. "Oponent" to film niezwykle subtelny, delikatny i przepięknie nakręcony, ale pełen kłębiących się emocji wypisanych na twarzach aktorów. 7/10

Limbo - reż. Ivan Sen (Australia 2023)

Detektyw Travis Hurlej (znany z "Mentalisty" Simon Baker) przybywa do małego górniczego miasteczka w południowej Australi aby przyjrzeć się ponownie sprawie tajemniczego zaginięcia aborygeńskiej dziewczynki Charlotte Hayes. W tym celu kontaktuję się z rodzeństwem dziewczynki i przesłuchuje w klimatycznym motelu Limbo taśmy z pobierznie prowadzonej sprawy sprzed dwudziestu lat. "Limbo" Ivana Sena to klimatyczny slow-noir czerpiacy obficie z kina noir oraz westernu i przyglądający się niewielkiej społeczności cichego miasteczka. Sprawa idzie powoli, gdyż lokalni mieszkańcy, głównie Aborygeni, niechętnie podchodzą do rozmowy z białym przedstawicielem prawa. Na wierzch wychodzą błędy pierwszego śledztwa i przede wszystkim instrumentalne traktowanie rodzimych mieszkańców Australii. "Limbo" charakteryzuje się znakomitymi czarno-białymi zdjęciami, powolną narracją i powoli rosnącym napięciem. Miejscami może zbyt bardzo wchodzi chrześcijańska symbolika, ale nie jest nachalna. Jest to film o traumie, o radzeniu sobie z własnymi demonami i przede wszystkim o odkupieniu. Świetne, klimatyczne neo-noir. Polecam 8/10

Braty - reż.  Marcin Filipowicz (Polska 2022)

Debiut reżyserskim Marcina Filipowicza to coming of age story o dwóch braciach (starszym Bartku i młodszym Filipie), którzy stracili niedawno matkę i wychowuje ich uzależniony od narkotyków ojciec. Film wyróżnia się znakomita stroną wizualną i przede wszystkim aktorstwem. Każdy z czterech głównych aktorów znakomicie panuje nad rolą, w czym duża zasługa młodego reżysera. Filipowicz opowiada nie tylko o trudnej relacji braci z ojcem, ale przede wszystkim o relacji ich samych. Widać, że chcą siebie wspierać - szczególnie Bartek stara się być wzorem dla młodszego brata - ale w pewnym momencie wymaga od niego rzeczy niemożliwej, która zdefiniuje ich wspólne relacje. Film mocno odwołuje się do tzw. małego realizmu w polskim kinie z przełomu wieków, oraz - a może przede wszystkim - do kina Gusa Van Santa o dojrzewaniu i outsaiderach. Jest to solidny debiut, chociaż nie pozbawiony błędów. Z pewnością warto śledzić dalszą karierę młodego reżysera jak i gwiazd jego filmu. 7/10

Bestia musi umrzeć - reż. Román Viñoly Berreto (Argentyna 1952)

Kino argentyńskie pod butem dyktatury Peróna musiało sobie jakoś radzić, a trzeba przyznać, że łatwe to nie było. "Bestia musi umrzeć" to adaptacja walijsiej powieści kryminalnej, której akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej lokalizacji. Równie dobrze może to być ówczesna Argentyna, jak i ówczesna Walia. Ale w gruncie rzeczy to nie jest tu istotne. Film Romána Berrety to stylowy kryminał, który ma niezwykle precyzyjny scenariusz. Film rozpoczyna się od zabójstwa tytułowej bestii, czyli niejakiego Jorge. W dalszej części film skupia się na śledztwie, w trakcie którego dowiadujemy się kto jest sprawcą morderstwa. Ale czy oby na pewno? Film, jak już wspomniałem, ma perfekcyjnie skonstruowany scenariusz, któremu wtóruje doskonały montaż. Co krok dowiadujemy się o tym, że każdy z bohaterów miał powód, i to nie błachy, do zabicia bestii. Więc finał pozostawia nas z lekkim niedopowiedzieniem, co jest niezwykle intrygujące. Poza tym "Bestia musi umrzec to wizualne arcydzieło. Znakomite zdjęcia przypominają filmy Orsona Welesa, a także "Rebekę" Alfreda Hitchcock'a. Dla mnie klasą światowa.  Uwielbiam odkrywać takie perełki kina. 9/10

Walkower - reż. Jerzy Skolimowski (Polska 1965)

"Walkower" to dalsze losy bohatera debiutu Skolimowskiego ("Rysopis"), Adrzeja Leszczyca.  Andrzej jest tuż przed trzydziestymi urodzinami. Bez dyplomu, ale z odbytą służbą wojskową. Wsiada do pociągu za Teresą, przypadkowo spotkaną koleżanką z okresu studiów, która doprowadziła do wyrzucenia go z uczelni. Jedzie z nią do małego miasteczka, gdzie ona ma podjąć pracę jako inżynier w lokalnej fabryce. On, jako że jest bez dyplomu i kwalifikacji, nie ma możliwości tam pracować, więc decyduje się na udział w lokalnym turnieju bokserskim. Skolimowski znakomicie panuje nad materią filmu, czerpiąc pełnymi garśćmi z francuskiej Nowej Fali i tworzy kolejny znakomity film w swojej karierze. Tytuł jest istotny. Andrzej i Teresa rozmawiają o życiu i codziennej walce i czy lepiej stawić czoła przeciwnikowi, czy lepiej oddać mecz walkowerem. Film, jak to u Skolimowskiego przepełniony jest symbolami i komentuje ówczesną sytuację politycznio-społeczną w Polsce, a przy okazji jest znakity od strony technicznej. Świetne, długie ujęcia, dominuje montaż wewnątrz-kadrowy i nie raz film przełamuje czwartą ścianę. Dzieło ocierające się o wybitność. 8/10

W drogę! - reż. Panah Panahi (Iran 2021)

Debiut reżyserski młodszego Panahiego to kino niezwykłe. Z jednej strony to klasyczne kino drogi, z drugiej to film familijny, a z trzeciej polityczny. I te wszystkie trzy gatunki doskonale się uzupełniają. Panahi w swoim uroczym filmie mówi więcej prawdy o współczesnym Iranie niż każdy inny film czysto polityczny. Jest to film skonstrulowany z wybornych dialogów, wielkiej więzi rodzinnej i pięknych, wręcz poetyckich scen. A samotna łza spływająca po policzku matki chwyta za serce mocniej niż nie jeden melodramat. Doprawdy niezwykły to film, w którym radość i smutek wzajemnie się uzupełniają.  9/10

Wśród wyschnietych traw - reż. Nuri Bilge Ceylan (Turcja 2023)

Semet właśnie kończy czwarty rok obowiązkowego stażu nauczycielskiego w małej wiosce w Anatolii. Nie jest on ani wybitnym nauczycielem, ani tym bardziej pedagogiem. Jest za to człowiekiem egocentrycznym, który na każdego patrzy z wyższością. Nie jest to postać, której chcemy kibicować, ani tym bardziej się z nim zaprzyjaźnić. Przyjaciół traktuje instrumentalnie i wykorzystuje tylko dla siobie znanych celów. Ceylan nie jest dla niego wyrozumiały. Bez oporów pokazuje jego prawdziwą stronę i co potrafi zrobić dla własnych korzyści. "Wśród wyschnięrych traw" to film przepiękny od strony wizualnej. Anatolia w obiektywie kamery Ceyliana zachwyca w każdej, nawet niewielkiej scenie. Długie, spokojne ujęcia przykuwają do ekranu, z którego aż kipi od emocji. Ceylian porusza tematy społeczne i -  co  nieobecne w jego kinie - polityczne i ideologiczne, ale robi to z niezwykłym wyczuciem. Ponad trzy godziny w kinie mijają niepostrzeżenie, w czym duża zasługa genialnie skonstrulowanych dialogów o wszystkim I o niczym. Przed monumentalnym i wyciszonym kinem Ceyliana kapituluje momentalnie i daje się porwać historii, nawet jeżeli przewodnikiem jest tak wstrętna postać jak Semet. 8/10

Jak grom z jasnego nieba - reż. Dennis Hopper (Kanada/USA 1980)

Trzeci w reżyserskim dorobku film Dennisa Hoppera to kino niekonwencjonalne oraz niepokojące. Główną bohaterką jest nastoletnia Cindy, ktora jest zafascynowana punk rockiem i muzyką Presleya, a także nosi w głowie wyidealizowany obraz ojca. Ojca, który prowadząc ciężarówkę, w której także była Cindy, spowodował śmiertelny wypadek. Wjechał ciezkarowką w szkolny autobus, zabijając sporo osób, za co trafił na 5 lat do więzienia. W tym czasie Cindy wychowywała matka, narkomanka i kelnerka w lokalnej knajpie. Cindy jest zagubiona i nie może poradzić sobie ze swoim życiem. Oparcia nie znajduje ani w matce, ani tym bardziej w ojcu, alkoholiku i przestępcy. Hopper nie do końca wie w jakim kierunku chce pójść. Z jednej strony che pokazać dramat zniszczonej przez traumę nastolatki, z drugiej chce skupić się na staraniach ułożenia sobie życia na nowo jej ojca. Z trzeciej natomiast przygląda się scenie punkowej. Film jest niezwykle realistyczny i brutalny, nie usprawiedliwia żadnego z bohaterów. Pojawiają się osoby, które starają się pomóc wyjść z bagna Cindy, ale nie są w stanie przebić się przez barierę patologii. Istnieją gdzieś na uboczu. Sama Cindy odtrąca pomocną dłoń i coraz bardziej dąży do finałowej tragedii. Finał zaproponowany przez reżysera nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo szczerze nie rozwiązuje żadnych problemów, ale jest zrozumiały i niezwykle przy tym smutny. "Out of the Blue" to kino brutalne, mocno realistyczne i zanurzone w świecie zbrodni i przemocy bez nadzieji na lepsze jutro. To film dla widzów o mocnych nerwach, gotowych na zmierzenie się z podłością najgorszego sortu. To także film kultowy, który tylko dzięki wsparciu swoich fanów został wydany w odnowionej kopii na BR. Nie do końca jest to udane dzieło. bo w kilku miejscach trochę się rozsypuje, ale pomimo tego jest to nadal niezwykle przejmujący obraz. Tyłki dla odważnych. 7/10

Bariera - reż. Jerzy Skolimowski (Polska 1966)

Skolimowski w swoim trzecim filmie zchodzi z kursu kina narracyjnego, które jeszcze cechowało "Rysopis" i  "Walkower" i przechodzi w rejony kina poetyckiego, alegorycznego, pełnego symboli i metafor. Podobnie jak późniejsze "Ręce do góry" nie jest to film najłatwiejszy. Wyprawa w stronę symboli uniemożliwia odrobinę śledzenie samej fabuły, która się pod ich ciężarem ugina. Niemniej jednak dobrze łączy się z poetycką strukturą filmu. "Bariera" to film o pokoleniu małej stabilizacji lat 60-tych. Połokoleniu, które jest nieme i ślepe na to co się dzieje do okola. Skupione jest na dobrach ówczesnych, a historia jest dla nich ciążącym bagażem. Z jednej strony chcieli by walczyć, z drugiej boją podjąć się kroki w tym kierunku. Są zagubieni pomiędzy przeszłością pokolenia wojennego, walczącego i ginącego dla nich, a własną, niepewną teraźniejszością. Skolimowski nie boi się krytykować swoich rodaków, wymierzając w ich kierunku oskarżycielski ton. Ale z drugiej strony jest to także film o miłości, o walce o niąj, o jej potrzebie. Jest w tym niezwykle oryginalny i liryczny. "Bariera" to kino niezwykle, otwarte na mnogie interpretacje i bardzo możliwe, że moja własna także do końca nie jest trafna. 8/10