Eternals/ Spider-Man: Bez Drogi do domu

Stało się. Wreszcie udało mi się obejrzeć dwie ostatnie produkcje MCU, czyli "Eternals" w reżyserii Chloe Zhao i ostatniego Spider-mana. Zatem podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat tych filmów.

Eternals - reż. Chloe Zhao

"Eternals" był jednym z bardziej tajemniczych produkcji Marvela. Głównie dlatego, że poza fanami komiksów nikt nie wiedział kim są bohaterowie. Na stołek reżyserski zatrudniono Chloe Zhao, znaną raczej z małych, artystycznych filmów. I tutaj spore zaskoczenie. Twórczyni "Nomadland" poradziła siebie nad wyraz dobrze w świecie Marvela. Przynajmniej w mojej opinii. W gruncie rzeczy "Eternals" to lekki powiew świeżości w skostniałej formule MCU. Niby realizuje podobny schemat, ale idzie w trochę innym kierunku. Bohaterowie to super silne istoty o boskich atrybutach, które mają już tej swojej boskości dosyć. Przynajmniej większość z nich. Pragną jednego - człowieczeństwa. Ba, dążą do tego (chociaż nie wszyscy). Nie dziwię sie, że Chloe Zhao przyjęła propozycje Marvela. Odnalazła tam postaci, które ją interesują, które rozumie. Bo pomimo tego, że posiadają boskie moce to nie wiele różnią się od bohaterów "Jaźdźca" czy "Nomadland". To outsiderzy, żyjący z dala od otaczającej ich cywilizacji. W jakimś stopniu wykluczeni ze społeczności. Ale pomimo tego nie poddają się, walczą do końca, chociażby dla siebie. (7/10)

Spider-Man: Bez drogi do domu - reż. John Watts

Z nowym Spider-Manem sprawa wygląda trochę inaczej. "Spider-Man. Bez drogi do domu" to klasyczny Marvel w najczystszym wydaniu i w tej formie sprawdza się dobrze, chociaż miejscami trochę się dłuży. To również, a może przede wszystkim, podsumowanie dwóch dekad obecności sympatycznego pajączka w popkulturze. Stąd pojawienie się dwóch wcześniejszych wersji Petera Parkera i znanych nam juz antagonistów. I to w jakiś dziwny sposób działa. Duża w tym zasługa nostalgii, na którą i ja się złapałem. Bo pomimo różnej jakości lubię w mniejszym lub większym stopniu wcześniejsze filmy, szczególnie te od Raimiego. To również nowy rozdział dla samego Spider-Mana. Peter z MCU dostał wreszcie swoją traumę, która jest tak istotna dla konstrukcji tego bohatera i wkracza w nowy rozdział swojego super bohaterstwa. Co z tego wyjdzie zobaczymy w przyszłości, ale jakoś w tym przypadku jestem spokojny (7/10).