Dom Dobry

Piekło przemocy domowej

Nowy film Wojciecha Smarzowskiego podzielił zarówno widzów, jak i krytyków. Część odbiorców wyraża uznanie, podczas gdy inni krytykują go za nadmierną dosłowność w przedstawianiu przemocy, posuwając się nawet do określenia go mianem po**ografii przemocy. Owszem, "Dom dobry" to film mocny, brutaly i eksponujący przemoc. Sprawca wykazuje się znaczną "kreatywnością" w zadawaniu cierpienia, wykorzystując różnorodne metody.

Film ukazuje przemoc fizyczną, psychiczną oraz se**ualną, co dla wielu może być doświadczeniem zbyt intensywnym, jednak w mojej ocenie, jest to produkcja ważna, zwłaszcza ze względu na oddanie głosu ofiarom. Narracja prowadzona jest z perspektywy kobiety doświadczającej bicia i upokorzenia, ukazując jej umęczone ciało i zniszczoną psychikę.

Smarzowski postawił na formę przekazu. Narracja jest rwana, fragmentaryczna. Wydaje się chaotyczna. Pozwala to widzowi na przyjęcie perspektywy ofiary i współodczuwanie doświadczanej przemocy. Dodatkowo, reżyser zastosował ciekawy zabieg formalny, prezentując życie bohaterki w dwóch wariantach: pozytywnym i negatywnym, oraz zestawiając je ze sobą. Chociaż może to stanowić wyzwanie dla niektórych odbiorców, podkreśla to istnienie nadziei na nowe życie i możliwość uwolnienia się od oprawcy.

Co istotne, tym razem Smarzowski nie penetruje społeczności patologicznej, lecz przygląda się sprawcom pochodzącym z zamożnych rodzin, ludzi wykształconych, elokwentnych, zajmujących wysokie stanowiska i posiadających wpływowe znajomości, które ułatwiają tuszowanie ich działań. Podkreślając, że przemoc domowa to nie tylko domena środowisk dysfunkcyjnych; patologia nie jest klasowa.

Film "Dom dobry" z pewnością pozostanie w pamięci. Stanowi on istotny głos w dyskursie na temat przemocy domowej. Choć nie jest to jego najlepsze dzieło, plasuje się w czołówce.